Odsłona trzecia:

Niezwykła Dominika

Tomasz Żółtko



Prolog

Od oszukanych miłości
Od wyznań fałszywych
Od uczuć wygasłych
Od małżeństw umarłych
Od udawania że nic się nie stało...
Ciebie prosimy - zachowaj nas Panie!

I

Dominika powiedziała mi kiedyś
iż droga do raju
prowadzi też przez niepokój serca
przez uczciwą pokorę
i bycie sobą prawdziwe
ku zdumieniu tych co wierzą że wierzą...

Dominika powiedziała mi kiedyś
iż śmiech ją ogarnia
ilekroć widzi udawaczy szczęścia
żałośnie maskujących
pogrzeb rozumu
w obronie haseł pustych - poległego

Dominika powiedziała mi kiedyś
iż niezwykle lubi
zadawać księżom
kłopotliwe pytania
o sens celibatu
Czy on w uczciwości
pomaga im - czy przeszkadza bardziej?

Dominika powiedziała mi kiedyś
iż z całą pewnością istnieje Bóg...

Kochałem rozmawiać z Dominiką...

II

Swojego ojca Dominika znała jedynie z kilku podniszczonych zdjęć, które matka nie wiedzieć czemu, pozostawiła w rodzinnym albumie. Małżeństwo jej rodziców rozpadło się, gdy nie miała jeszcze skończonych trzech lat, zaś kilka miesięcy później ojciec, wypiwszy stosowną ilość wysokoprocentowego alkoholu, w pijackiej desperacji zacisnął na szyi sznur. Skutecznie...

Długi czas po tej tragedii, czas pobrzebny do tego, aby Dominika z dziecka o smutnych oczach zdążyła przeobrazić się w dojrzałą kobietę, od przedwcześnie postarzałej matki dowiedziała się, że za życia ojciec był bardzo nieszczęśliwym i rozbitym człowiekiem. Zmagał się z upokarzającą przypadłością ekshibicjonizmu - zawsze bezskutecznie. Jego ułomność z oczywistych względów szybko stała się tajemnicą poliszynela: szydzili z niego sąsiedzi, współpracownicy, nawet niektórzy członkowie rodziny. Dobity tym i załamany zaczął pić. Został alkoholi- kiem. Alkoholikiem i, rzecz jasna, w dalszym ciągu ekshibicjonistą... Wyrzucono go z pracy. Pierwszej, drugiej, kolejnej...

Dla matki sytuacja stawała się coraz bardziej nie do zniesienia: malutkie dziecko - w dodatku jeszcze chorowite (Dominika urodziła się miesiąc za wcześnie), ciągły brak pieniędzy, strach przed pijackimi atakami furii męża. Decyzję o odejściu podjęła dosłownie w jednej chwili, kiedy to po raz kolejny bita przez zamroczonego współmałżonka, wybiegła z domu tuląc do siebie płaczącą Dominikę.

Nigdy więcej się już z nikim nie związała...

III

Ach gdyby można było
zapomnieć
przeszłość zamazać
wyrzucić z głowy
Jak przeczytaną gazetą
w piecu rozpalić...

IV

1.
Już chyba wyrosłem z marzeń butnych
że zdołam świat zmienić
ludzi poprawić
na właściwą drogę ich kroki skierować

Już chyba ostatni sen o budowaniu dobra
wyśniłem aż do przebudzenia
bolesnego raczej
dalekiego od pielęgnowanych wizji

Już chyba zwątpiłem w potęgę przesłań
głoszonych prawie zawsze krzykiem
nieomal proroczym
antidotum na wszystko będących

2.
Lecz co w zamian?
O nie, nie zgorzknienie, choć z nim
tak wielu na co dzień żyje
próbując jałmużnę za płacz od Królowej uzyskać

Raczej sumienia spokój
prawość myśli wolnych od zacietrzewienia
wiara z ideologią nie zmieszana
podanie ręki tym co ją uścisnąć chcą szczerze

3.
Zaś Sędzia Najwyższy rozsądzi nas kiedyś
Pewnie wszystkim wówczas wstyd zniewoli mowę
Za upokorzenia więc dziękuję Mu już teraz
Łatwiej mi przyjdzie w górze przed Nim klęknąć
zbawienie odebrać...

V

Dominika rzadko chodziła do kościoła. Spowiadała się jeszcze rzadziej. Po długiej przerwie, przy konfesjonale postanowiła uklęknąć ponownie, kiedy ostatecznie przestała już sobie dawać radę z potęgującą się w niej niechęcią do matki, którą obwiniała o zbyt pochopne porzucenie ojca.

Ksiądz - podeszły wiekiem proboszcz - uważnie wysłuchał jej bolesnych wynurzeń, z duszpasterskim zrozumieniem pokiwał głową, zadał pokutę i na koniec udzielając rozgrzeszenia, stwierdził, że we wszystkim, co spotkało jej ojca widzi rękę boską, sprawiedliwie karcącą wszelką rozwiązłość i seksualną obrzydliwość.

Tak zakończyła się ostatnia próba Dominiki związania się z Kościołem. Zbulwersowany do granic możliwości kleryk musiał długo drżącą ręką szukać chusteczki, by zetrzeć z twarzy jej ślinę...

VI

Od Dominiki nauczyłem się
spokoju wobec nieufności
Więcej jeszcze
dzięki niej zrozumiałem
że nie musi być ona wadą
Nie ufać nikomu samemu będąc godnym zaufania
czyż nie jest
Boską regułą?
No cóż
tak czy siak
wyłącznie On potrafi bezinteresownie
zachować zwierzenia

VII

Wcześniej, w życiu Dominiki było kilku mężczyzn. Z każdym z nich sypiała dosyć często, traktując jednak seks jedynie jako chwilowy medykament na somotność wieczorów. Nie mając innych oczekiwań, oddawała swoje ciało nigdy nie oddając serca. Jak ognia unikała rozmów o miłości lub małżeństwie. Wspomnienia smutnego dzieciństwa, przetykane powtarzającym się widokiem zapłakanej matki oraz kreśląca obrazy wieszającego się ojca, sadystyczna wyobraźnia, absolutnie wykluczały emocjonalne zaangażowanie się w relację z kimkolwiek. W końcu dziewczyna doszła do wniosku, iż nigdy nie będzie ani chciała, ani potrafiła - zakochać się.

Z tym większą więc zachłannością - wręcz łapczywością rozpoczęła "programowo" uprawiać wolną miłość, z czasem nauczywszy się czerpać z niej maksimum fizycznej przyjemności. Orgazm gonił orgazm, zauroczenie technikami go wyzwalającymi przybierało na sile, a ona żyła jak w transie - znaczenie miało tylko to co "tu i teraz". Przeszłość i przyszłość przestały istnieć. Seks stał się zapomnieniem.

VIII

Współczesne społeczeństwo jest obciążone dziedzictwem zarówno hedonistycznej rozwiązłości, jak i dewocyjnej "nadmoralności" przypisującej dla seksu wyłącznie funkcję prokreacji.

IX

Miłość?
Jakaż siła magiczna
zaszczepiona w nas
że ogniem spala
jej istnienie
W obłęd wpędza
brak...

X

Z Biblią, Dominika zetknęła się niedługo przed swoją tragiczną śmiercią, dzięki Świadkom Jehowy. Programowa nieomylność i jedynozbawczość oraz przerażająca - "wytresowana" ciasnota poglądów przedstawicieli tej organizacji, bardzo szybko zniechęciła ją do utrzymywania z nimi nawet sporadycznych kontaktów. Natomiast początkowo nieufne zapoznawanie się z treścią Pisma Świętego, po kilku dniach zamieniło się u Dominiki w zafascynowanie. W związku z tym, że w ramach redukcji personelu pomocniczego została zwolniona z pracy, cały swój wolny czas mogła poświęcić na lekturę. I czyniła to! Jej dotychczasowi kochankowie stukali się wymownie w głowę, ale ona nie zrażona niczym - czytała, czytała, czytała...

...

Doświadczony, z kilkunastoletnim stażem, kierowca taksówki tym razem nie zauważył, że zajeżdża drogę rozpędzonemu autobusowi pospiesznej linii "A"... Przybyły kilka chwil później na miejsce wypadku lekarz nie mógł mu już w niczym pomóc. Młodą pasażerkę w stanie agonalnym przewieziono do najbliższego szpitala, gdzie zmarła po kilku godzinach na stole operacyjnym. Nie miała żadnych dokumentów, a jedyną rzeczą, którą przy niej znaleziono, był Nowy Testament z zakreślonym wyznaniem apostoła Tomasza, wypowiedzianym onegdaj do zmartwychwstałego Chrystusa: "Pan mój i Bóg mój".

Epilog

Od obojętności wobec powikłanych losów
Od nieszczęścia gorzkich łez - swoich i cudzych
Od nabożeństw dla spokoju sumienia
Od duszpasterstwa z faryzeizmem na dłoni
Od rządów głupców, kłamców, faszystów, komunistów
Od kobiet zdradliwych i mężczyzn - samców
Od klęsk zadanych przez chęć bycia wielkim
Od nawiedzonych wieszczów z piekłem w oczach
Od pogardzania tymi którym się nie udało
Od etykiety zepsucie otulającej przebiegle
Od bitew i konieczności strzelania do siebie
Od modlitw przeznaczonych nie dla Twoich uszu
Od nałogów, co tylko na wstępie obiecują pomoc
Od dewocji nie znającej przebaczenia
Od samotności za długiej - narzędzia demonów
Od głupoty przekonania że Kościół to mury z ołtarzem
Od dobrego samopoczucia gdy tak wielu ginie bez Ciebie
Od zbyt pochopnego mówienia "przyjacielu"
Od bezsenności wyrzutami sumienia budzonej co noc
Od pomników stawianych nie tym co trzeba
Od posiadania monopolu na Ducha Świętego
Od samobójczych myśli i skrajnej dekadencji
Od strachu przed śmiercią i wobec niej pogardy
Od braku przeżycia odpuszczenia grzechów
Od niewiedzy czym jest nowe narodzenie
Ciebie prosimy - zachowaj nas Panie!