Historia o Ślicznej Królewnie
opowiedziana przez jej wiernego kronikarza
![]() |
Urodziłam się bardzo dawno (18 lat) temu, jako pierwsze dziecko króla Pasmanterii. Królestwo mojego ojca leżało w połowie drogi miedzy Bahrajnem a Wenezuelą i podobnie jak te dwa państwa bogate było w ropę naftową i lody bambino. |
| Mieszkałam w bardzo przyjaznym zamku, w którym mogłam całymi dniami straszyć razem z moimi przyjaciółmi | ![]() |
![]() |
Ojciec dał mi wszechstronne, królewskie wykształcenie. Najważniejsze, że wiedziałam jak i co doglądać. |
| Raz na dworze mojego ojca pojawił się dziwny typ. Prawdopodobnie terrorysta z pobliskiej, toczonej wojną domową Republiki Guzików. Przybył niby z misją handlową, ale ja od początku wiedziałam, że nie o to tu chodzi. A chodziło o porwanie! I porwał mnie. | ![]() |
![]() |
A potem, ten wielki okrutnik, wykorzystywał mnie każąc mi nosić wielkie ciężary i nie dając na drogę ani jednego cukierka. |
| Co prawda czasem można było poddać się kontemplacji piękna tej dziwnej krainy, ale to nie to samo co straszenie w swoim zamku. | ![]() |
![]() |
W czasie gdy on oddawał się prymitywnym rozrywkom ... |
| ... musiałam dorabiać sobie myjąc szyby na stacjach benzynowych nieistniejącego już dziś województwa poznańskiego. | ![]() |
![]() |
Ale czekałam tylko na moment w którym będę mogła uciec. Cały czas bacznie go obserwowałam, a gdy nadarzył się odpowiedni moment ..... |
| ... uciekłam, biegnąc szybko w dół po miękkim mchu, wśród pachnących krzaczków jagód oraz rozłożystych liści paproci. | ![]() |
![]() |
Gdy uciekałam, ten niegodziwiec strzelał do mnie! Na szczęście niecelnie. |
| Teraz znowu mogę w swoim zamku, otoczona bliskimi przyjaciółmi .. | ![]() |
![]() |
... spokojnie spać w ciepłym łóżeczku. |
1999 (c) Trzepak Picture Open Studio - Gliwitz